Serwis korporacyjny
 APA Group  

Artykuły

Teleopieka senioralna – jak przedstawić ją osobie starszej?

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak technologia może wspierać seniorów
  • Przy jakich chorobach wieku starszego warto wspierać się pomocą technologiczną
  • Jak tworzyć technologię, która będzie przyjazna seniorom
  • Jak rozmawiać z seniorem o teleopiece
Starość to ogromne brzemię? Trudno powiedzieć, ale z całą pewnością seniorzy borykają się z wieloma problemami życia codziennego. Dziś senior jest jednak świadom zmian, jakie zachodzą w jego organizmie, a nieustanny rozwój medycyny i wydłużenie długości życia sprawiają, że inaczej patrzy się na wiek podeszły.

Trudności podeszłego wieku

Wyzwania stawiane przed seniorami dzielone są najczęściej na dwie grupy: fizyczne i psychiczne. Te pierwsze związane są ze zmianami w obszarze procesów poznawczych i sprawności fizycznej. Wzrasta liczba chorób zagrażających naszemu zdrowiu – demencja, choroby zwyrodnieniowe, cukrzyca czy nadciśnienie. To z kolei przekłada się na coraz mniejszą aktywność ruchową. A mniej ruchu to nasilenie się niektórych przypadłości, takich jak nadciśnienie. I koło się zamyka…
 
Te psychiczne pojawiają się najczęściej w momencie przejścia na emeryturę. Jest to zmiana diametralna – realizowana do tej pory kariera zawodowa
i samorealizacja nagle znikają i trudno jest je czymś zastąpić. Dodatkowo, zakończenie pracy skłania często do podsumowań i analiz, a te szybko mogą prowadzić do pogorszenia kondycji psychicznej seniora. Jeśli w ich wyniku dojdzie na przykład do poczucia niespełnienia, to pojawi się frustracja, która doprowadzi do złego samopoczucia.
 
Problemem jest też fakt, że organizm seniora zaczyna stawiać coraz wyraźniejsze granice. To prowadzi do poważnych rozdźwięków: z jednej strony przemożna chęć realizacji różnych planów, a z drugiej – fizyczna niemożność. Pogodzenie się z tym stanem jest wyjątkowo trudne. Wreszcie ograniczenia pochodzące z życia publicznego – ekonomiczne i socjologiczne, które prowadzą do lęku i poczucia niesprawiedliwości.
 
W ostatnich latach dodatkowym czynnikiem prowadzącym u seniora do poczucia niepewności, zagubienia, a nawet wstydu jest rozwijająca się w szaleńczym tempie technologia. Rozwój nowych technologii to w XXI wieku norma, której nikt nie zakwestionuje. Jednakże dla osób po 70. roku życia, dla tych które nie pracowały zawodowo lub nie miały do czynienia z nowinkami technicznymi, zaczyna to być poważnym problemem. Otaczany przez techniczne nowości ze wszystkich stron senior nierzadko dystansuje się do tego, co automatyczne czy cyfrowe.
 
Czy wobec tych faktów teleopieka senioralna wykorzystująca nowoczesną technologię ma sens i szansę powodzenia? Tak. Ale wymaga to dużej delikatności i zrozumienia zagadnienia.

Pośpiech nie jest dobrym doradcą

Po pierwsze, nie można nowymi rozwiązaniami wprowadzać seniora w zakłopotanie lub lęk. Oczywiste jest, że będzie musiał oswoić się z nowościami, ale proces ten musi być prowadzony z dużym wyczuciem i wyrozumiałością. Jeśli starsza osoba zrazi się do proponowanych rozwiązań z powodu zbytniego ich skomplikowania, to o sukcesie nie może być mowy. Dlatego wykorzystywana technologia powinna być prosta w obsłudze, dostosowana do wymagań przynależnych wiekowi podeszłemu, a jej wdrożenie powinno być przeprowadzane z cierpliwością i wyrozumiałością.
 
Po drugie, stosowane rozwiązania technologiczne dla seniorów muszą być przetestowane i stabilne. Jeśli roztoczy się przed starszym użytkownikiem wizję nowoczesnej opieki i wzbudzi się w nim zaufanie do technologicznych nowinek, a potem okaże się, że oferowany produkt nie funkcjonuje właściwie, jest wadliwy i sprawia seniorowi więcej kłopotu niż korzyści, nastąpi utrata zaufania. Prawdopodobnie będzie ona bezpowrotna, a sama technologia zyska tzw. „czarny PR” – niedoszły beneficjent rozwiązania bez wahania opowie swoim znajomym o swoich doświadczeniach, zwiększając tym samym ich podejrzliwość i utwierdzając w przekonaniu, że to co nowe i „nowomodne”, jest po prostu do niczego.
 
Przedstawiane seniorowi rozwiązanie musi dawać mu konkretną korzyść. Jeśli nie będzie czuł chęci korzystania z niego, to nawet rozwiązanie idealne, sprawnie działające i łatwe w obsłudze wyląduje ostatecznie w dolnej szufladzie i pewnie już nigdy się z niej nie „wydostanie”.

Siła marketingu szeptanego – także wśród seniorów

Senior zadowolony z efektów opieki „nowoczesnej”, widzący w tym realną korzyść dla siebie, będzie równie aktywnie komunikował to w swojej społeczności, zachęcając tym samym innych do skorzystania z danego rozwiązania. Nie od dziś wiadomo że marketing szeptany jest bardzo skuteczny.
 
Zadziałają także inne mechanizmy socjalne – jeśli senior będzie się spotykał z grupą równolatków korzystających ochoczo ze zdobyczy techniki, to w którymś momencie będzie chciał dołączyć do tej grupy. Wspólne użytkowanie buduje poczucie przynależności, eliminuje samotność i aktywizuje – a to przecież jeden z celów, który chce się w społeczeństwie osiągnąć.

Przyjazna technologia, której warto zaufać

Na początku swojej kariery zawodowej przez kilka lat pracowałem w branży aparatów słuchowych. Tam doskonale było widać jak zmienia się podejście osoby starszej do rozwiązań technicznych, które przynoszą jej korzyść.
 
Scenariusz prawie zawsze wyglądał tak samo: na początku osoba starsza była nastawiona sceptycznie „bo przecież ona dobrze słyszy, tylko wszyscy wokół mówią niewyraźnie”. Potem robiliśmy badanie słuchu, przymierzaliśmy dwa – trzy aparaty i zaczynaliśmy rozmowę „o niczym”, żeby sprawdzić, jaka jest korzyść wynikająca z używania aparatu. Najczęściej przez cały ten czas obecny był także ktoś z rodziny pacjenta.
 
Kiedy zaczynaliśmy swobodną rozmowę, syn czy wnuk, stojąc za plecami swojego ojca czy dziadka, nagle otwierał oczy ze zdumienia, bo ich nestor rodu dyskutował aktywnie, przejmował inicjatywę w rozmowie i w ogóle funkcjonował jakby nic mu nie dolegało.
 
A potem pacjent często mówił: „to ja sobie już ten aparat zostawię, a Pan mi pokaże jak się go obsługuje, jak wymienić baterię, itd.”. Po kilku tygodniach, kiedy miała miejsce wizyta kontrolna, dowiadywałem się, że użytkownik aparatu wrócił do życia towarzyskiego, wychodzi z domu, spotyka się z kolegami z dawnej pracy, a sam aparat obsługuje tak, jakby robił to całe życie.
 
To jest przykład sytuacji, kiedy technologia spełniła swoje zadanie – poznaliśmy potrzebę człowieka, potrafiliśmy ją zaspokoić i zrobiliśmy to z dobrym skutkiem. Proces adaptacji skrócił się do niezbędnego minimum, bo osoba starsza poczuła wyraźną korzyść z technologii i potrafiła się nią posługiwać – w tym przypadku był to aparat słuchowy, ale ten schemat powtórzy się dla każdego urządzenia czy rozwiązania technicznego, pod warunkiem że zostanie odpowiednio dobrane i nie wprawi użytkownika w konsternację czy zakłopotanie.

Szansa dla osób z demencją

Odrębną grupę seniorów, dla których rozwiązania teleopiekuńcze mogą być pomocne, stanowią osoby z chorobami neurodegeneracyjnymi, zwłaszcza związanymi z pamięcią i powodującymi demencję (choroba Alzheimera, otępienie w chorobie Parkinsona czy bardzo podobne otępienie z ciałkami Lewy`ego).
 
W takich przypadkach do gry wchodzą zupełnie inne rozwiązania, które dla pacjenta powinny w zasadzie pozostawać niewidoczne, lub neutralne – mowa tutaj o różnego rodzaju lokalizatorach, wbudowanych w bransoletki, wisiorki czy zegarki. Komunikują się one z aplikacjami opiekunów czy członków rodziny, i – w razie wykrycia stanu niepożądanego (np. upadku lub opuszczenia strefy bezpiecznej) – alarmują rodzinę podopiecznego i ułatwiają jego zlokalizowanie.
Jednakże jest to zagadnienie dość złożone, bo osoby z wyżej wspomnianymi chorobami cechują się również wyjątkową niechęcią do noszenia czegokolwiek na sobie.
 
To jeden z częściej spotykanych problemów w szpitalach, gdzie często pacjentowi zakłada się opaskę identyfikującą. Osoby cierpiące na zaburzenia dementywne tak długo manipulują przy tych opaskach, aż w końcu je zdejmą. Mimo że nie jest to proste – aby zdjąć opaskę trzeba ją po prostu przeciąć. Stąd konieczne jest, aby urządzenie było maksymalnie dyskretne i nie stanowiło dla użytkownika elementu drażniącego.
 
Pozostając jeszcze w temacie osób z zaburzeniami dementywnymi – jednym z objawów choroby jest nierozróżnianie dnia od nocy. Osoby takie bardzo często wstają w środku nocy, i zachowują się jakby był środek dnia. Częstym scenariuszem jest także, że chory wstaje z łóżka, w ciemności potyka się i przewraca.
 
U osób starszych najczęstszym urazem w tego typu sytuacjach jest złamanie szyjki kości udowej. U osób mieszkających samotnie taki uraz może prowadzić nawet do śmierci. Z kolei, w przypadku metod nieoperacyjnych, chory musi długo odciążać kończynę i przebywać w łóżku. Długotrwałe unieruchomienie jest jednoznaczne z ryzykiem powikłań ogólnych.
 
Tutaj z pomocą przychodzą różnego rodzaju detektory upadku, czujniki sygnalizujące próbę wyjścia z łóżka (ważne jest aby alert wzbudzony został zanim osoba monitorowana faktycznie z łóżka wyjdzie), ale również odpowiednio dobrane elementy wyposażenia domu. Dla osób starszych coraz częściej powstają osiedla mieszkań tzw. nadzorowanych, wyposażonych w szereg czujników i elementów przywoławczych.
 
Mieszkania takie monitorowane są przez odpowiednio sparametryzowane systemy klasy BMS, które w razie wykrycia stanu zagrożenia wzbudzają alerty i alarmy. Nierzadko do takich systemów zaprzęgana jest sztuczna inteligencja lub uczenie maszynowe – system monitorujący musi „nauczyć się” swojego lokatora, poznać jego zachowania, czasy wzmożonej aktywności, czas snu, itd. itd.

Nie tylko technologia, ale też wyczucie i empatia

Na początku wspomniałem o delikatności zagadnienia. Właśnie – oferowana seniorowi forma opieki z wykorzystaniem techniki i zdalnej komunikacji nie może wzbudzić w nim podejrzenia, że jest on osaczany, podglądany czy poddawany jakiejś formie inwigilacji. Takie myślenie bardzo szybko pojawi się w sytuacji, w której senior nie będzie do końca rozumiał, jak działa oferowana mu forma opieki zdalnej.
 
Oczywiście, zarzucenie go techniczną terminologią wywoła błyskawicznie odwrotny efekt, dlatego też podczas wdrażania nowości konieczne jest duże wyczucie, ale również umiejętność wytłumaczenia w odpowiedni sposób tego, co dane rozwiązanie potrafi, a czego nie, i wyjaśnienie, że prywatność osoby starszej w żaden sposób nie zostanie naruszona.
 
Tu następuje moment, w którym planowałem ten tekst zakończyć, ale wpadł mi w oko wpis, zamieszczony na jednym z portali społecznościowych, a dotyczący właśnie grupy wiekowej, o której mowa w tekście. Według autora tego wpisu, pojęcie „senior” ma wydźwięk coraz bardziej pejoratywny wśród osób… no właśnie, jak określić poprawnie tę grupę wiekową, skoro określenie „senior” nie jest najszczęśliwsze? Osoby starsze? Silversi? 60+? Poprawne określenie nie zostało zdefiniowane.
 
Myślę, że jest to kwestia drugorzędna, aczkolwiek wymagająca jednak pewnego wyczucia i taktu. Najważniejsze jest, aby tym osobom, które wymagają naszej pomocy zapewnić właściwą opiekę i bezpieczeństwo. A to możemy zrealizować – przynajmniej w pewnym stopniu – wykorzystując zdobycze najnowszej techniki. Pamiętajmy jednak, że nawet najsprawniej działający smartfon czy algorytm nie zastąpi kontaktu osobistego, uśmiechu i ludzkiej życzliwości.

Zafrapował Cię artykuł? Służę wyjaśnieniami

Zafrapował Cię artykuł? Służę wyjaśnieniami

Robert Czarlewski Business Development Manager
1 Gwiazda2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (oddanych głosów: 2 średnia: 5,00 z 5)
Loading...


Zobacz również