Serwis korporacyjny
 APA Group  

Artykuły

Muscle cars – tytani, którzy odeszli

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak zbudowane są muscle cars 
  • Czemu zawdzięczają swój niepowtarzalny dźwięk silnika
  • Dlaczego się ich już dziś nie produkuje

 

Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją, zgodzi się, że muscle cars stanowiły krótki, acz barwny epizod w jej historii. Do dziś zachwycają miłośników “klimatycznych” czterech kółek, choć trudno oczekiwać, by jakikolwiek producent decydował się dziś na stworzenie czegoś podobnego.

Potężne wozy, o kilku cechach charakterystycznych (duża pojemność silnika, sam silnik w układzie widlastym – najczęściej 8-cylindrowy, tylny napęd) produkowane były w Stanach Zjednoczonych przez niecałą dekadę – od roku 1964 do 1973. Nadwozia – cała paleta: od coupe i fastback, przez hardtop i sedan, aż do kabrioletu.

Początkowo amerykańscy producenci samochodów montowali największe silniki w swoich topowych produktach. Przykładem jest Chrysler, który w modelu 300 zamontował silnik osiągający moc 300 KM. Dopiero na początku lat 60., wraz z rosnącą popularnością wyścigów na ¼ mili, inni producenci postanowili wyposażyć swoje tańsze modele w jednostki napędowe o większych osiągach. 

W 1961 Chevrolet wprowadził na rynek opcję SS w modelu Impala, która miała pojemność 409 cali sześciennych i generowała moc 360 KM. Krótko potem Dodge w swoim modelu Dart zainstalował silnik o pojemności 413 cali sześciennych i mocy 410 KM. Wóz ten potrafił osiągnąć prędkość 60 mph (ok. 100 km/h) w 5,8 sekundy.

Poprawianie ideału

Samochody te, z racji swojej konstrukcji, a dokładniej z racji konstrukcji silników, stanowiły wdzięczny obiekt do tuningu. Dla wielu z nas wóz, który zjechał z taśmy produkcyjnej, mając pod maską ponad 350 KM, byłby w zupełności wystarczający. Niemniej jednak istniała spora rzesza właścicieli, którzy uznali za stosowne „poprawić” osiągi fabryczne. 

Zwiększanie mocy do 500 KM, a nawet 700 KM, nie było niczym nadzwyczajnym. Dodatkowo, z początkiem lat 90., popularne stały się instalacje tzw. nitro – systemy wtrysku podtlenku azotu. Bez wchodzenia w szczegóły: dotrysk podtlenku azotu pozwalał na zwiększenie mocy samochodu o ok. 150 KM. Silniki montowane w omawianych tutaj bestiach bardzo dobrze znosiły NOS (Nitrous Oxide System), chociaż jazda z tym dodatkiem wymagała pewnej wiedzy i umiejętności. Niewprawni kierowcy musieli liczyć się z wymianą silnika po nieudanym wyścigu.

Główni rozgrywający

Najlepszym muscle carem w historii, według redakcji portalu kaktusjack.com, jest Pontiac GTO w wersji Judge z 1969 roku. Samochód wyposażony był w silnik RAM Air o pojemności 6,6 litra, który generował 366 KM.

W 1967  na rynku pojawił się Shelby Mustang GT500 „Eleanor”  – przepiękna bestia, z silnikiem V8 o pojemności 7015 cm3. Dzięki niemu samochód miał moc 550 KM i rozpędzał się do pierwszej setki w mniej niż 7 sekund.

Chevy Chevelle SS z 1970 roku to najlepsza ilustracja do określenia „muscle car”. Ten model przeszedł poważny facelifting, który sprawił, że wóz prezentował się wyjątkowo „muskularnie”. Pod maską pracował silnik LS5 454 V8, montowany wyłącznie w tym samochodzie. Dawał on moc 450 KM.

Inna piękność w tej kategorii, to pochodzący z roku 1971 Plymouth Barracuda z silnikiem HEMI. Ten silnik, posiadający oznaczenie 426 ci 2X4V (oczywiście widlasta ósemka), dawał moc 425 KM.

Zresztą, w zasadzie każdy samochód z rodziny „mięśniaków” był przepiękny. Jeśli ktoś chciałby się bliżej zapoznać z tą rodziną, to poniżej zamieszczam listę:

  • AC Mark VI
  • AMC AMX
  • Buick GSX
  • Buick Skylark
  • Chevrolet Chevelle
  • Chevrolet Nova
  • Dodge Charger
  • Dodge Dart
  • Dodge Coronet
  • Dodge Super Bee
  • Ford Falcon
  • Ford Torino
  • Oldsmobile Cutlass / 442
  • Pontiac GTO
  • Pontiac Trans Am
  • Plymouth Road Runner
  • Plymouth GTX
  • Rambler Rebel

To zestawienie nie wyczerpuje oczywiście tematu, ale powinno dać ogólny obraz tego, jak prezentowały się tego typu samochody.

Jakie serce biło pod maską?

Wspomniałem o silnikach z oznaczeniem HEMI – to one odegrały ważną rolę jako jednostki napędowe w amerykańskich wozach, a obecnie stanowią element historii motoryzacji. Pomimo tego, że nadal są montowane, to najczęściej już w samochodach typu SUV i autach terenowych. 

Dlaczego HEMI? Jest to skrót od „hemispherical”, czyli ‘półkolisty’. Znakiem rozpoznawczym tych silników była pókolista komora spalania, od której wzięła się nazwa rodziny tych silników.

Wśród silników HEMI próżno by szukać jednostek o pojemności mniejszej niż 5 litrów. Pierwsza generacja tych silników była produkowana w latach 1950 – 1958 (wówczas jeszcze nosiły nazwę Fire Power lub Fire Dome, w zależności od marki samochodu, w których były montowane). Pojemności tych silników rozpoczynały się od 5,4 l, a kończyły się na 6,4 l. Każdy występował oczywiście w układzie widlastym. 

W 1964 roku Chrysler zastrzegł nazwę HEMI i zaczęła być ona oficjalnie stosowana. Gdy wybuchł kryzys paliwowy w latach 70., wywołany embargiem na dostawy ropy do USA przez kraje OPEC, ceny paliw gwałtownie wzrosły. Zaczęły się poszukiwania jednostek napędowych bardziej ekonomicznych, Chrysler wpadł w kłopoty finansowe, a produkcja silników HEMI została ukrócona. Wznowiono ją dopiero w 2003 roku i trwa ona do dzisiaj. Silniki te produkowane są w zakładach Chryslera w Meksyku, a ich pojemności nadal nie spadają poniżej 5 litrów, natomiast najwyższa moc to 707 KM, generowana przez silnik 6.2 „Hellcat”.

Jak są skonstruowane silniki HEMI? W każdym cylindrze są dwa zawory, umieszczone na bokach kuli, pod kątem mniej więcej 45 stopni. Taki układ poprawia przepływ gazów. Na szczycie kuli zamontowana jest świeca zapłonowa. Dzięki temu, że jest ona zainstalowana blisko komory spalania, poprawia zapłon mieszanki. Tłoki w tych silnikach cechują się wypukłymi denkami. HEMI mają doskonałą moc, świetne przyspieszenie, no i niesamowite brzmienie. Ale coś za coś – spalają ogromne ilości paliwa i emitują mnóstwo spalin.

„Piekielne” brzmienie

Ano właśnie, brzmienie… Dźwięk widlastej ósemki to chyba najpiękniejsza muzyka dla fana motoryzacji. „Chamska” i jakby nierówna praca na biegu jałowym, i przerażający ryk silnika na pełnych obrotach, to już klasyka brzmienia tych jednostek napędowych. Skąd się bierze fenomen tego niepowtarzalnego pomruku?

Silniki V8 dzielone są na dwa bloki po 4 cylindry. Każdy blok ma swój indywidualny układ dolotowy i wydechowy. W prawym bloku cylindry numerowane są 1,2,3,4, a w lewym 5,6,7,8. A to już przykładowa kolejność zapłonów w tych silnikach: 1-5-4-8-7-2-6-3. 

Źródło magicznego dźwięku leży w skokach ciśnienia w układzie wydechowym. Jedno mocne uderzenie w wydech z dwóch następujących po sobie wydechów, chwila przerwy, jeden wydech, dłuższa chwila przerwy, wydech, przerwa i sekwencja się powtarza. Zmiany ciśnienia w układzie wydechowym są duże, a – uwzględniając pojemność amerykańskich silników – nawet bardzo duże. 

Właśnie takie zmiany ciśnienia powodują wspomniany dźwięk. Jego częstotliwość warunkuje już układ wydechowy, wycinający ją spoza pasma, pod jakie został zaprojektowany, ale sam przebieg, ten bulgot, uwarunkowany jest w ten właśnie sposób.

Mechaniczni aktorzy

Muscle cary, dzięki swojemu – nie ukrywajmy – bardzo interesującemu wyglądowi (te samochody są po prostu piękne) oraz charakterystycznemu brzmieniu widlastej ósemki, stały się niemal etatowymi aktorami. Jeździli nimi i bohaterzy pozytywni, i czarne charaktery. Zróbmy mały przegląd ich ról:

  • “Mad Max” – główny bohater, Max Rockatansky, jeździ podrasowanym Fordem Falconem XB GT Coupe. W tym samym filmie policja używa Fordów Falconów XB sedan z 1974 r.
  • „Blade – Wieczny Łowca” – zabójca wampirów używa Dodge`a Chargera z nietypową modyfikacją – reflektorami ultrafioletowymi, które emitują światło zabójcze dla wampirów (wiadomo).
  • „Bullit” – najsłynniejsza scena pościgu w kinie powojennym, o ile nie w całej historii kina. Steve McQueen, jako policjant, ściga się w Fordzie Mustangu GT Fastback z czarnym charakterem w Dodge`u Chargerze
  • „John Wick” – cała afera wybucha po tym, jak tytułowemu Wickowi (granemu przez Keanu Reevesa) rosyjska mafia zabija szczeniaka oraz kradnie auto – absolutnie przepięknego Mustanga Boss 429
  • „Wyścig śmierci” – Jason Statham, jako Jensen Aimes, prowadzi Forda Mustanga GT z 2006 r. Nie bez powodu samochód nazywają „Monsterem”.

Odejście tytanów

Fakt, że muscle carów jest już coraz mniej na drogach to niewątpliwe wielka szkoda, chociaż zrozumiałe są powody, dla których tak się stało. Paliwożerność i ogromna emisja spalin doprowadziły do upadku tej grupy. 

Dzisiejsze samochody (to oczywiście moja subiektywna opinia) nie mają już tego „czegoś” w sobie. Potężne piękności odeszły do historii, ale pamiętamy o nich – muscle cary znalazły swoje miejsce w sercu każdego z miłośników motoryzacji.

1 Gwiazda2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (oddanych głosów: 3 średnia: 5,00 z 5)
Loading...


Zobacz również