Serwis korporacyjny
 APA Group  

Artykuły

Jak technologia przenika muzykę – poznaj niesamowitą historię

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego technologia nieodłącznie towarzyszy muzyce (także klasycznej)?
  • Które modele gitar elektrycznych zapoczątkowały nową erę w muzyce? 
  • Jakie industrialne dźwięki  pojawiały się w utworach takich zespołów jak Depeche Mode? 
  • Jacy artyści zapoczątkowali w Polsce trend muzyki elektronicznej?

Żyjemy w czasach, gdy technologia przenika przez wszystkie obszary naszego życia – od pracy, poprzez relaks, zdrowie aż po sztukę. A skoro o sztuce mowa, nie sposób pominąć muzyki. Jaki ma ona związek z technologią? Okazuje się, że całkiem silny. 

Powiedzmy sobie wprost: muzyka nie obędzie się bez technologii. Ktoś mógłby zapytać: Ale jak to, nawet w przypadku muzyki klasycznej? Jak najbardziej, bo już sama sama sztuka wytwarzania instrumentów jest procesem technologicznym. Dotyczy to więc nawet (a może zwłaszcza?) instrumentów klasycznych. 

Do dziś tajemnicą pozostaje w jaki sposób dawni mistrzowie osiągali tak fantastyczne brzmienia swoich instrumentów. Zapewne wpływ na to miała metoda ich wytwarzania, a zatem wykorzystana technologia.

Rozwój technologii w naturalny sposób warunkował zmiany w muzyce, w zasadzie w każdym jej aspekcie – zaczęto budować nowe instrumenty, pojawiały się coraz to nowsze sposoby zapisu muzyki, wreszcie samo wykonywanie tejże również ewoluowało, bo rozwijająca się technika umożliwiała nowe sposoby prezentacji dokonań artystów. Poza tym, postęp technologiczny przełożył się na powstawanie coraz to nowszych gatunków muzycznych.

 

Siła rock’n’rolla, czyli pierwsze “elektryki” 

Niewątpliwym katalizatorem dla muzyki i technologii była “elektryfikacja” tej pierwszej. Pierwowzór gitary elektrycznej został skonstruowany w 1931, kiedy George Beauchamp stworzył przetwornik gitarowy, a jego przyjaciel, Paul Barth, lutnik, opatentował samą gitarę elektryczną. Prototyp został przedstawiony Adolphowi Rickenbackerowi, w efekcie czego powstała firma Rickenbacker, która do dziś produkuje bardzo cenione na rynku gitary basowe. 

Pierwsza gitara nosiła dumną nazwę „patelnia” (ang. frying pan). Niemal równolegle producent instrumentów muzycznych Gibson eksperymentował z przetwornikami. Efektem tych prac było powstanie kultowej już dzisiaj gitary ES-150, której używali Charlie Christman i T-Bone Walker. Jeśli dodać do tego Leo Fendera i jego niezrównane modele Telecaster Stratocaster (używali ich m.in. Hank Marvin z The Shadows i Jimi Hendrix), to bazę dla wielu gitarzystów, od bluesa, przez jazz i country aż po rocka, mamy w zasadzie stworzoną. Ciekawostka – na Telecasterze gra Marek Jackowski na płycie „Derwisz i Anioł” Maanamu.

SYNonim drugiej połowy XX wieku – syntezator

No dobrze, ale nowoczesna muzyka to nie tylko gitary elektryczne. Słusznie. Jeśli mamy dyskutować o technologicznym aspekcie muzyki, to trzeba się zanurzyć w temat syntezatorów. A jest w czym „pływać”, bo historia jest ciekawa. 

Pierwszy tego typu instrument powstał w roku 1949 i w zamyśle konstruktorów miał być połączeniem komputerowego kompozytora i elektronicznego instrumentu. O ile „kompozytor” okazał się porażką, o tyle samo urządzenie osiągnęło sukces. Instrument był lampowy, wyposażony w 12, a potem w 24 oscylatory. Dźwięk zapisywany był na taśmie perforowanej.

Krótko potem inżynierowie Siemensa opracowali system podobny do syntezatora, a jego przeznaczeniem była produkcja ścieżek dźwiękowych do filmów. Podobnie jak we wcześniej opisywanym urządzeniu, program był wprowadzany z taśmy perforowanej.

Jednak prawdziwa historia syntezatora, jako urządzenia ogólnie dostępnego, zaczyna się w roku 1963, kiedy Robert Moog, elektronik, zaprezentował na zjeździe Audio Engineering Society swój pierwszy syntezator. Było to urządzenie modularne, a jego funkcjonalność można było rozszerzać poprzez dodawanie kolejnych modułów. Popularnie zwany Moogiem instrument zdobył bardzo szybko uznanie i popularność, a wśród jego użytkowników wymienia się m.in: The Beatles, The Rolling Stones oraz Tangerine Dream. W Polsce Mooga używał Czesław Niemen, a zmodernizowanych wersji instrumentu (m.in. już polifonicznych) Józef Skrzek, Marek Biliński i Bogdan Kajkowski (czyli Kapitan Nemo).

Niestety, firma Roberta Mooga nie przetrwała próby czasu, a jego instrumenty szybko zostały wyparte przez produkty takich firm jak ARP, Akai, Roland, Yamaha czy Korg. Zaczęły też powstawać inne instrumenty elektroniczne – automaty perkusyjne, sekwensery, samplery czy vocodery.

Dźwięki industrialne przenikają do muzyki 

Jednakże relacja muzyka technologia to nie tylko instrumentarium. W latach 60. powstał słynny już dzisiaj zespół Kraftwerk (niem. siłownia, elektrownia), który uważany jest za pioniera muzyki elektronicznej i inspiratora dla takich gatunków muzycznych jak new wave, techno, electro czy synth pop. 

Zespół komponował utwory będące swoistą refleksją nad wpływem urządzeń technologicznych na człowieka i w zasadzie na każdej płycie odwoływał się do tej idei. Już same tytuły płyt sugerowały ich „tematykę” – „Radio-Aktivität”, „Autobahn”, „Das Model”, „Trans Europa Express”, „Computerwelt” czy „Die Mensch-Maschine”.

Odwołującym się do technicznych aspektów naszego życia jest też nurt określany jako industrial. Pojawił się w latach 70. poprzedniego wieku, a jego czołowymi przedstawicielami były takie formacje jak Throbbing Gristle, Cabaret Voltaire, Coil, SPK czy Dome). 

O ile jednak Kraftwek w swoich nagraniach zdawał się gloryfikować postęp technologiczny i wskazywał na nierozłączność człowieka i technologii, o tyle przedstawiciele industrialu wyrażali raczej swoje rozczarowanie odczłowieczonym przez technikę społeczeństwem. W utworach wykorzystywali wiele takich dźwięków, które nie wydobywały się z „naturalnych” instrumentów. Była to muzyka dalece eksperymentalna, w której stosowano szumy, hałas i przemysłowy zgiełk. Partie wokalne charakteryzowały się monotonnym wykonaniem, i nierzadko były przetworzone elektronicznie.

Magia elektronicznego tańca 

Z czasem industrial ewoluował, zmieniając swoje brzmienie i stając się muzyką bardziej taneczną, tworząc odmianę znaną jako electronic body music. Nowe formacje (Godflesh, Nine Inch Nails czy Fear Factory) korzystały z ciężkich riffów gitarowych i skierowały industrial w kierunku rocka industrialnego. 

Stąd już tylko krok do takich kierunków muzycznych jak dark wave (Clan of Xymox, Project Pitchfork), aggrotech (Combichrist, Dulce Liquido, Grendel), czy futurepop (VNV Nation). Punktem wspólnym wszystkich tych odmian były mniej lub bardziej industrialne brzmienia oraz masowe wykorzystywanie instrumentów elektronicznych.

Polscy królowie elektroniki 

Muzyka elektroniczna była też dość popularna w Polsce. Popularyzatorem tego gatunku muzycznego niewątpliwie był Eugeniusz Rudnik, elektronik i reżyser dźwięku. Urodzony w 1932 roku, od 1955 roku pracował w Polskim Radiu, a od 1958 w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia, czwartej w Europie placówce tego typu. Eugeniusz Rudnik był jednym z pierwszych wykonawców muzyki elektronicznej, i współtwórcą tzw. polskiej szkoły elektroakustycznej. Skomponował pierwszy polski utwór kwadrofoniczny „Vox humana”. 

Metoda pracy Eugeniusza Rudnika polegała na wykorzystywaniu materiału elektronicznego, bądź przetworzonego elektronicznie, a jego utwory stanowią swoisty kolaż słuchowiska radiowego i muzyki.

Innym znanym polskim wykonawcą muzyki elektronicznej jest Marek Biliński. Popularność przyniosły mu album „Ogród Króla Świtu” z rozpoznawalnym już od pierwszych taktów utworem „Ucieczka z tropiku”. Wykonawca, podobnie jak inny wirtuoz muzyki syntezatorowej, Jean-Michel Jarre, łączył swoje występy z pokazami laserowymi i projekcjami wideo, tworząc wielkie koncerty plenerowe muzyki i światła.

Elektroniczne lata 80. 

Dla muzyki i jej powiązań z technologią wyjątkowo ciekawym okresem są lata 80. ubiegłego wieku. Powstaje wówczas wiele formacji synthpopowych, co jest efektem coraz nowocześniejszych instrumentów elektronicznych, a także łatwego dostępu do nich. Zespoły te kładą podwaliny pod późniejsze nurty w muzyce. 

Daje się też zaobserwować swoiste „zachłyśnięcie się” nowoczesną technologią – bogatsze instrumentarium pozwala zespołom na coraz to nowsze formy ekspresji, a formacje, które powstają w tamtym okresie, zyskują miano kultowych. Visage, Ultravox, Depeche Mode, OMD, Soft Cell, Blancmange, Yazoo, Duran Duran i wiele innych – to wszystko zespoły, które trwale zapisały się na kartach historii muzyki. Ich utwory są przez wiele lat punktem odniesienia dla nowych artystów.

Samplerowe testowanie 

Jednym z urządzeń (bo trudno tu mówić o instrumencie) który pchnął muzykę na nowe tory, był sampler. Możliwość nagrania dowolnego dźwięku, a potem jego zmodyfikowania, czasem wręcz nie do poznania, i użycia jako osobnego brzmienia, sprawiła, że przed muzykami otwarły się zupełnie nowe obszary. Wielu artystów ochoczo korzystało z samplerów, pozyskując do swoich albumów dźwięki otoczenia – w tym na przykład dźwięki maszyn, samochodów, itp. 

Gary Numan, mówiąc o swoim albumie „Berserker”, wspomina: „W poszukiwaniu doskonałego brzmienia wychodziłem z domu, i grałem, ciągnąc za sobą dreny, pokrywy włazów kanalizacyjnych, uderzając we wszystko, co tylko mogłem znaleźć. W którymś momencie próbowaliśmy nawet samplingować gaźnik mojego Ferrari”.

Najbardziej eksperymentalnym nagraniem, jeśli chodzi o sampling, jest „Pipeline” zespołu Depeche Mode. Mówi Gareth Jones (producent, który współpracował z Depeche Mode nad albumem Construction Time Again): „Cała ta piosenka  to wyłącznie samplingowany metal. Chodziliśmy na nieczynny dworzec przetokowy z magnetofonem. Było tu pełno rur, karbowanego żelastwa i starych samochodów. (…)  W Pipeline jest może trochę basowego syntezatora, ale wszystkie melodie są stworzone z brzmień znalezionych przez nas na złomowiskach, co jak na tamte czasy było dość radykalne”.

Elektronika wchodzi do klubów 

Lata 90. XX wieku przynoszą gwałtowny rozrost różnego rodzaju gatunków muzycznych. Pojawia się m.in. muzyka techno, z wszystkimi jej późniejszymi odmianami. Jak powiedział Juan Atkins, pionier nurtu elektro/techno: „Techno to technologia. To pewien stosunek do tworzenia muzyki, której cechą charakterystyczną jest futurystyczne brzmienie”. 

Kultura techno trafia na bardzo podatny grunt w Europie, a jej stolicą staje się Berlin ze słynną Paradą Miłości (Love Parade), podczas której muzyka techno grana jest na żywo przez różnych DJ-ów. Powstają kluby techno oraz imprezy tzw. techno-party. Szybko też tworzy się elita DJ-ów tego gatunku: U96, Sven Vath, Marusha, Scooter, Mark Oh, Paul Elstac, Carl Cox, Westbam. Twórcy techno pełnymi garściami czerpią z dokonań formacji synthpopowych i elektronicznych z lat 80-tych, remiksując lub wykorzystując sample takich formacji jak Visage, Depeche Mode, Yazoo, Soft Cell czy Kraftwerk i wielu innych.

Technologia inspiruje kolejny gatunek 

Rozwój technologii, w tym odtwarzaczy dźwięku, sprawił, że pojawił się też nieznany wcześniej gatunek muzyczny, tzw. „turntablism” – forma posługiwania się gramofonem poprzez scratche oraz tzw. beat-juggling

Tu na scenę wkracza firma Technics ze swoim absolutnie kultowym modelem z serii SL-1200. Model ten błyskawicznie zawojował rynek sprzętu DJ-skiego i stał się „instrumentem” dla wielu DJ-ów, zarówno z obszaru techno, jak i rapu, hip-hopu oraz wielu innych. Dlaczego? Technics SL-1200 był gramofonem z napędem bezpośrednim, co pozwalało na stosowanie wielu technik z płytą winylową bez obawy o zniszczenie napędu (co często miało miejsce w przypadku napędów paskowych). 

Miał krótki czas startu od uruchomienia do osiągnięcia pełnej prędkości obrotowej (co zawdzięczał dużemu momentowi obrotowemu 1,5 kg/cm2), świetną stabilizację obrotów, a z racji dużej wagi (ponad 12 kg) i specjalnie amortyzowanych stopek, cechował się świetnym tłumieniem drgań. Słowem – był idealny dla DJ-ów. Specjalistami w korzystaniu z gramofonów i płyt winylowych są tacy wykonawcy jak Cut Chemist, Mix Master Mike, DJ Qbert, DJ Shadow, Kid Koala czy Grandmixer DXT.

Nierozłączny duet 

Odwołania “technologiczne” w muzyce widoczne są w przekazywanych treściach, instrumentarium, a nawet w tytułach utworów. Daft Punk na płycie „Human after all” umieścił utwór pt. „Technologic”. Royksopp we współpracy z wokalistką Robyn nagrał utwór o tytule „The Girl and The Robot”. 

Istnieje także gatunek muzyczny, określany jako chiptune, który nawiązuje do brzmień generowanych przez 8-bitowe komputery, jak Atari czy Commodore. Motorik to rytm 4/4, wykorzystywany często przez zespoły grające tzw. Krautrock. Nazwa wzięła się z kombinacji słów motor i niemieckiego słowa muzik. Ten rytm można znaleźć w takich utworach jak „Autobahn” formacji Kraftwerk, „Madrigal Meridian” zespołu Tangerine Dream, czy „Mr X” Ultravox. Zespołów, których nazwy nawiązują do technicznych aspektów naszego życia nie sposób policzyć – Biomekkanik, FM Attack, Kraftwerk, Frozen Plasma, Digitalism.  

Cóż więcej można dodać? Technologia i muzyka przenikają się wzajemnie na wielu płaszczyznach.

1 Gwiazda2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (oddanych głosów: 4 średnia: 5,00 z 5)
Loading...


Zobacz również