Serwis korporacyjny APA Group  

Artykuły

Ciężka droga innowatora – czyli dlaczego w Polsce tak trudno wprowadzać innowacje

Polacy od lat słyną z doskonałych inżynierów i programistów, których kompetencje docenianie są na całym świecie. Dlaczego więc tak ciężko przychodzi w naszym kraju wprowadzanie innowacji i podążanie drogą świeżych, zmieniających oblicze  rynku rozwiązań? O temacie innowacji i trudnej drodze innowatora, rozmawiamy z prezesem APA Group – Arturem Pollakiem. 

APA Group otrzymała ostatnio nagrodę w konkursie Innowator Śląska 2019, czy może pan opowiedzieć za co jury konkursu doceniło starania APA?

Artur Pollak, CEO APA Group: Ostatnią nagrodę dostaliśmy za usprawnienia i innowacje wprowadzane na rynek w różnych sektorach. Elementem, który był oceniany przez komisję, był aspekt nowych zmian technologicznych w budownictwie. Weryfikowane były technologie zamieszczone w Black House i ich integracja z naszym systemem. W związku z tym jest nam niezmiernie miło, że ktoś dostrzegł, iż kierunek w którym się rozwijamy – czyli interaktywna prezentacja technologii i ich wzajemna integracja oraz zbliżanie do odbiorcy docelowego – jest kierunkiem, w którym zmierza rynek. Za to zostaliśmy docenieni. 

Prezes APA Group z nagrodą
Prezes APA Group z nagrodą Innowator Śląska

A gdyby miał pan zdefiniować innowację, to czym ona jest? Bo oczywiście możemy mówić o różnych rodzajach innowacji: produktowej, organizacyjnej, marketingowej – ale gdybyśmy mieli podać taką jedną definicję, to jak pan ją rozumie? 

A.P: Kiedyś byłem zwolennikiem definicji, że innowacja to jest rewolucyjna zmiana sytuacji, która dokonuje się przez rozwiązanie technologiczne. Rozumiałem to jako wprowadzenie nowej technologii do procesu, która ten proces poprawiała, zwiększała jego efektywność, szybkość lub skalowalność. Mógł to być dowolny z czynników, który powodował, że model biznesowy przyspieszał. Po wielu latach prowadzenia firmy i wymagających projektów widzę, że innowacyjność to także skuteczne wprowadzenie zmian, bo sama innowacja dla innowacji jest sztuką dla sztuki. Ona nie poprawia jakości życia. A dla mnie innowacja to coś, co zostaje wprowadzone w życie. Innowacja powinna mieć skutek pozytywny, dbać o człowieka w procesie i polepszać czynniki ekonomiczne. Tak postrzegam dziś innowację. 

Dużo z tych innowacji, to są wyłącznie projekty na papierze, nieprawda?

A.P:  Tak, dokładnie. One fajnie wyglądają w case studies, w opisach, natomiast koniec końców okazuje się, że albo tej technologii nie da się wprowadzić, albo jest dużo barier, które przed tym powstrzymują. To wszystko ładnie wygląda opisane na stronie internetowej, czy przedstawione w materiałach wideo, ale przełożenie na codzienne życie jest praktycznie żadne. 

Polscy informatycy, inżynierowie czy automatycy są postrzegani na świecie jako wysokiej klasy eksperci i we wszystkich zestawieniach bardzo często zajmujemy te górne pozycje, natomiast dlaczego Polska, jako kraj, który ma takich świetnych fachowców, ciągle nie jest postrzegana, jako innowacyjna. Dlaczego nie potrafimy przebić się z naszą innowacyjnością?

A.P:  Myślę, że są dwa czynniki, które wykluczają nas na rynku w osiągnięciu sukcesu i które działają przeciw sobie. Determinantem jest ubóstwo, rozumiane jako brak pieniędzy na inwestycje. Brak racjonalnej gospodarki. Po prostu nie mamy pieniędzy, jako społeczeństwo, w związku z tym nie możemy inwestować w coś, co niekoniecznie się uda. My nie możemy i nie potrafimy myśleć długofalowo. Nas na to nie stać. Tymczasem innowacje potrzebują czasu, spokoju, ciągłej pracy i ulepszania. To jest istotny aspekt innowacji. A to, co my robimy, to są innowacje krótkoterminowe, czyli dopasowanie się do koniunktury. To jest takie działanie ad hoc, w krótkiej perspektywie czasowej. W tym my jesteśmy doskonali, bo historycznie jesteśmy do tego uwarunkowani, jako społeczeństwo. Bo zawsze musieliśmy się dostosowywać, znajdować inne rozwiązanie, albo dziesięć innych rozwiązań, żeby uzyskać efekt końcowy. 

Potrafimy się szybko transformować, natomiast nie potrafimy wyjść z szerszą wizją?

A.P:  My byśmy wyszli z wizją, ale potrzebujemy jeszcze czasu, żeby okrzepnąć społecznie. Bo ludzie od nas, którzy wyjeżdżają za granicę i wchodzą w przygotowane struktury, osiągają niesamowite sukcesy. Nasi inżynierowie są w stanie być najwybitniejszymi członkami różnych zespołów roboczych. Potencjał mamy ogromny, tylko brakuje nam mandatu społecznego. Nas nie stać, by popełniać błędy. My myślimy wielowymiarowo. To jest coś, co nas wyróżnia na rynku europejskim i światowym. My wiemy, czym są ryzyka, jakie mogą być skutki i to przewidujemy. W związku z tym myślimy w sposób przekrojowy. Polacy świetnie adoptują nowe technologie. To wynika z tego, że się nie boimy, bo my już mieliśmy takie doświadczenia wielokrotnie i wiemy, że technologie i narzędzia dają przewagę konkurencyjną. Wydaje mi się, że społecznie to już się u nas przyjęło. Problem jest tylko taki, że my nie inwestujemy, bo nie mamy wyrobionej strategii. Brak chyba u nas ciągle zamożnych inwestorów, którzy mogą powiedzieć: „odkładam pieniądze na najbliższe 10 lat, daję je komuś, żeby on zarządzał moim budżetem, niech uzyska z tych pieniędzy 50% albo 100% przyrostu w ciągu 10 lat”. My wolimy dać do banku nawet na mikro procent, bo tam jest bezpiecznie, albo inwestujemy w giełdę, bo akceptujemy bardzo duże ryzyko. A ten średni rynek, moim zdaniem, jest mocno niedoszacowany, co wynika właśnie z braku zaufania.

A nie ma pan wrażenia, że naszą bolączką, dotyczącą osób na wysokich stanowiskach, jest także niechęć do delegowania zadań? Zamiast zająć się strategią czy innowacją, te osoby zajmują się czymś bardzo przyziemnym? I proza życia powoduje, że najbardziej wizjonerskie projekty nie są wdrażane, albo nie osiągają sukcesów, bo najzwyczajniej nie starcza na nie czasu?

A.P: Wizjonerskie projekty nie są wdrażane z tego względu, że w Polsce poziom zaufania społecznego jest bardzo niski. Mówię o tym zaufaniu społecznym „człowiek do człowieka”. Zbudowanie zespołu roboczego i projektowego, to zawsze jest już „podział skóry na niedźwiedziu”, bo Zachód i dziennikarze nam wmówili, że jeżeli masz pomysł, to zostaniesz „jednorożcem”. A to jest największe przekleństwo, bo żeby zostać biznesowym „jednorożcem”, potrzeba kilkunastu lat pracy. Ale jak każdy z nas widzi taką firmę na rynku, to myśli, że ona z dnia na dzień powstała. A tak naprawdę nie widzimy tytanicznej pracy i splotu szczęśliwych okoliczności, które doprowadziły do tego, że ktoś był nam zupełnie nieznany i  nagle się pojawił jako „jednorożec…

To prawda: nie widzimy tych nieprzespanych nocy…

A.P:  …zainwestowanych pieniędzy, porażek, które zostały zaliczone w międzyczasie. Nikt się tym nie chwali, bo każdy mówi o tym, co widać.

Ma pan pomysł lub radę na to, jak pokonywać te bariery? Jak sobie radzić w firmie z tym, by jednocześnie mieć silną pozycję na rynku i tworzyć produkty, które się sprzedadzą w danej chwili, a jednocześnie próbować rozwijać tę gałąź innowacyjną? W APA jest przecież oddział APA Innovative i zakładam, że ten podział, nie wziął się z niczego. 

A.P:  Gdybym miał możliwość cofnąć czas, to nie wiem, czy poszedłbym drogą innowacyjności. Gdybym wiedział z jakim kosztem jest ona związana i jak trudno jest osiągnąć sukces w takim modelu. Bo dużo łatwiej jest go osiągnąć, gdy bazuje się na gotowych produktach. Na przykład zajmując się sprzedażą lub integracją.To są takie sukcesy doraźne. Ale w związku z tym, że ja mam trochę inną motywację, to chciałbym polepszyć jakość życia ludzi i swoją. Chciałbym robić ciekawe rzeczy. 

Oczywiście z tą drogą innowacji, trochę się droczę, bo pewnie wybrałbym ją drugi raz. Mimo tego, że ona jest ciężka i trudna, to jednocześnie jest bardzo ekscytująca. Bo pozwala zamienić myśl w dzieło. To jest bardzo motywujące odczucie. Wygląda to trochę tak, jak z maratonem: przebiegasz trasę, dobiegasz do mety i nie masz sił się cieszyć. Tak wygląda droga innowatora: rynek wysysa z Ciebie wszystkie siły, Twój uśmiech, zaangażowanie, radość z życia. Ale albo wkładasz całe serce w to, co robisz, albo nie dobiegniesz do końca. Nie ma dwóch scenariuszy. 

I tak naprawdę nigdy nie wiadomo, jak ta droga się skończy…

Nie wiadomo, bo może Ci nie starczyć sił i motywacji. Czasami tuż przed metą…  

Jakie osoby są dla pana ikonami innowacyjności?

A.P:  Mam takich dwóch idoli. Jeden to jest idol ze średniowiecza, a drugi to inspiracja z początku ubiegłego wieku. Pierwszym jest Leonardo da Vinci, a drugim Nikola Tesla. Obydwaj ci geniusze w zasadzie nie skonsumowali owoców swojej pracy. To trochę pokazuje, że innowator, to ktoś, kto idzie przez dżunglę, tnie przysłowiową maczetą, wychodzi na polanę, a cała reszta idzie już gotowym traktem. Obserwując historię, widać, że tak wygląda ten proces. Ale wchodząc na taką drogę, nikt o tym nie mówi i nie pokazuje tych zagrożeń.

To jest przykre, ale z drugiej strony te osoby jednak zmieniają świat. Zostaje po nich ślad, którego nikt inny nie jest w stanie uzyskać poprzez zwykłe działania.

A.P:  Tak, dokładnie.

 APA, jako firma, stara się o projekty innowacyjne i dotacje, ale dużo polskich przedsiębiorstw ma przed tym opory. Może to kwestia strachu lub niewiedzy. Czy pan, z punktu widzenia CEO firmy, która jest kilkanaście lat na rynku i odnosi w dziedzinie innowacyjności sukcesy oraz zdobywa prestiżowe nagrody, ma jakieś wskazówki? Co powinno się zmienić, na przykład na płaszczyźnie współpracy z uczelniami, albo w programach, systemie dotacji, żeby innowacje w Polsce się rozwijały?

A.P:  Zacznę od dotacji. Jeżeli ktoś daje komuś pieniądze, na to żeby wprowadził innowację, to nie jest to kupno kawałka stali. Innowacja, to jest proces, który wymaga kreatywności. Coś, czego nie da się kupić, ale trzeba stworzyć. I są różne metodologie, które starają się przybliżyć albo zdefiniować ten proces wymyślania produktów, wdrożenia, zainteresowania nim opinii publicznej i szerokiego rynku konsumenckiego. Ale jeżeli ktoś daje pieniądze, na taki projekt, nie może oczekiwać, że powstanie np. pudełko o określonych wymiarach. Dla inwestorów najłatwiej jest, gdy powstanie coś namacalnego, mierzalnego, bo to jest łatwo definiowane i nie niesie ze sobą ryzyka. Ale innowacja z samej definicji jest już obarczona ryzykiem. W związku z tym, wszystko co jest robione poprzez fundusze, to jest zabijanie innowacji. Fundusze oczekują rezultatów. W większości dotacji nie ma miejsca na porażkę.

W projektach naukowych są dopuszczalne porażki, bo odpowiedź, że coś się nie nadaje do czegoś, również jest sukcesem. W innowacji to jest próba zastosowania jakieś technologii do rozwiązania problemów społecznych, ludzkich, ekonomicznych. Gdyby to było takie oczywiste, ludzkość by to już miała. W związku z tym, mówimy o eksplorowaniu nowych miejsc. To trochę jest tak, jak z podróżą kosmiczną. Każdy z nas czytał jakieś książki fantastyczne, ale gdyby nam przyszło zbudować statek, myślę, że nie mielibyśmy punktu startowego. To jest innowacja – tego nie ma w społeczeństwie. Ktoś, kto rozpoczął podróże kosmiczne, najpierw zainwestował gigantyczne pieniądze w to, żeby się przybliżyć do tego rozwiązania. Tam było masę porażek. Dla mnie tolerancja na porażkę i potencjalny brak zysku, to dla mnie kwintesencja innowacji. Oczywiście jest szansa, że trafi się główną nagrodę – to jest motywator, ale nie wolno na nim ślepo polegać. 

Wręczenie nagrody na Gali Innowator Śląska
Wręczenie nagrody na Gali Innowator Śląska

To jest troszkę tak, jak z inwestycją na giełdzie. Trzeba odłożyć sobie takie pieniądze, które można przeznaczyć na to, żeby działać na rynku innowacyjnym i przegrać. Trochę tak, jak w kasynie. Są tam takie strategie, które mówią o tym, ile procent własnych dochodów można przeznaczyć na grę. Można dzięki temu wygrać, ale jeśli przegram założoną kwotę, to nic wielkiego mi się nie stanie. 

Ośmielając firmy innowacyjne, przestrzegałabym startupy, bo one inwestują 100% tego, co mają. To błąd, który popełniają. A czasami firmy, które mają ugruntowaną pozycję i zdefiniowany proces, nie mają z kolei tolerancji na podejście startupowe i podejście na granicy ryzyka. Wynika to z tego, że mają już ugruntowany biznes i chciałyby z każdej złotówki mieć kolejną złotówkę. W innowacji tak to nie działa.

Czyli, żeby tworzyć innowacyjne rzeczy, tak naprawdę musimy nauczyć się tolerować porażki i zaakceptować je, jako element wygranej. Tak moglibyśmy to spuentować?

A.P:  Tak, to zdecydowanie istotna część każdej innowacji. Otwartość i gotowość na porażkę. 

Zakładam, że APA ciągle idzie tą drogą i będzie próbowała swoich sił w innowacyjnych produktach. Czy Wasi projektanci zajmują się teraz projektami, które można by nazwać innowacyjnymi?

A.P:  Realizujemy teraz kilka takich projektów. Jednym z nich jest – moim zdaniem bardzo innowacyjny produkt – akumulator chłodu. Im dłużej w tym projekcie jestem, tym bardziej wierzę, że on zmieni procesy społeczne. Wprowadzi dużą poprawę efektywności energetycznej i podniesie jakość życia społeczeństwa. 

Mamy kilka takich projektów, w które jesteśmy zaangażowani i te projekty już na etapie badawczo-prototypowym pokazują ogromny potencjał. Czy ten potencjał optymalnie wykorzystamy? Czas pokaże.

Ten akumulator chłodu jest urządzeniem, które wytwarza energię poprzez chłodzenie?

A.P:  Tak, on zamienia energię elektryczną w chłód, który jest kumulowany i oddawany wtedy, gdy będzie potrzeba. Na przykład w nocy produkujemy chłód, a oddajemy go w dzień. Chodzi o to, żeby w dzień nie konsumować energii. Innowacja to jest działanie w zespołach roboczych, które mają różne podejście, w odmienny sposób patrzą na proces. W tej chwili technologia już jest tak złożona, że nie da się prowadzić projektu jednoosobowo. 

Wiedza włożona do projektu musi być multidyscyplinarna i tak też trzeba budować te zespoły.

A.P: Dokładnie tak! Jeszcze chciałbym dodać, że bardzo często my myślimy jako innowatorzy  w takim skutku technologicznym, a innowację trzeba jeszcze rozpatrywać w skutku ekonomicznym. To często w polskim społeczeństwie jest niedoceniane. My mówimy: “zróbmy coś dla idei”, a koniec końców trzeba pamiętać, że to musi mieć jeszcze swój wymiar biznesowy, bo inaczej nikt tego nie kupi i nikt tego nie sfinansuje. I to będzie ten typ innowacji, która pozostanie tylko na papierze. 

1 Gwiazda2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (oddanych głosów: 5 średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Dodaj komentarz

Zobacz również