Serwis korporacyjny APA Group  

City

5 trendów smart cities na 2019 rok – czy mają się szansę upowszechnić?

Technologia rozwija się w błyskawicznym, niemożliwym wręcz do uchwycenia tempie. Co roku pojawiają się nowe projekty, które mają zrewolucjonizować nasze życie i odmienić sposób w jaki korzystamy z przestrzeni miejskiej. A my? My co roku zachłannie wertujemy serwisy internetowe i branżowe media w poszukiwaniu informacji o pomysłach, które niczym za dotknięciem magicznej różdżki rozładują korki, zlikwidują smog i ułatwią nam komunikację. Zapominamy jednak, że rok wcześniej robiliśmy dokładnie to samo i zamiast skupić się na wdrożeniu i rozwoju istniejących już rozwiązań, znowu zerkamy w przyszłość.
 
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ciągle chcemy wymyślać koło na nowo? Dlaczego jeszcze nigdzie nie można zobaczyć prawdziwego smart city, skoro doskonale wiemy jak ono powinno wyglądać i funkcjonować? Ba! Przecież nawet mamy już technologię, która pozwala nam je zbudować. 

Barierą są przepisy, koszty ekonomiczne, koordynacja działań w skali kraju, brak czasu, i rownież my sami. A dokładnie nasze przyzwyczajenia, obawy, brak konsekwencji w działaniach i niedobór wiedzy. Zamiast skupić się na działaniach, które wyeliminują przeszkody i pozwolą wprowadzić nową technologię w życie, szukamy rozwiązań idealnych. Takich, które zaczną działać tu i teraz. Najlepiej same z siebie.

Trendy, które przedstawiamy w tym artykule, także nie zmienią naszej rzeczywistości, jeśli to my sami nie zmienimy naszego nastawienia. Mocno im kibicujemy, ale też zdajemy sobie sprawę, że bez odpowiedniej edukacji, zmiany naszej mentalności i szeroko pojętej woli społecznej, pozostaną jedynie ideą. Taką samą jaką jest w tej chwili smart city.

 

 1. Hulajnogi i skutery elektryczne 

Nasze miasta są zatłoczone i cierpią na brak świeżego powietrza. Odpowiedzią na miejskie bolączki może być elektromobilność. O ile elektryczne samochody mają ciągle wiele ograniczeń – chociażby wysokie koszty zakupu i brak infrastruktury do ich ładowania – o tyle trend, który zdobywa szturmem amerykańskie i europejskie miasta, ma faktycznie szansę na szybkie upowszechnienie. Mowa tu o elektrycznych hulajnogach i skuterach, które wypożyczamy na minuty za pomocą internetowej aplikacji. Przyzwyczailiśmy się już do Ubera i Lyfta, teraz nadszedł czas Bird’a, Lime i Jednego Śladu. Nie trzeba ich kupować, nie trzeba płacić za ich parkowanie, nie trzeba mieć nawet prawo jazdy by ich używać. Oparte o ideę share economy pojazdy, w naszym kraju póki co wykorzystywane są najchętniej przez firmy kurierskie i rozwozicieli jedzenia, ale w niedługim czasie możemy coraz częściej oglądać je na ulicach. 

Obawa? Czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na dzielenie się wspólną własnością, używanie pojazdów zgodnie z ich założeniem i odkładanie ich w bezpieczne miejsce? Jak pokazuje przykład z zachodu, gdzie e-hulajnogi lądują nawet w oceanie, odpowiedź na to pytanie nie napawa optymizmem. Chiny radzą sobie z takimi problemami wprowadzając punktowy System Zaufania Społecznego, który niczym w scenariuszu rodem z „Black Mirror” ma nagradzać praworządnych obywateli i karać tych antyspołecznych. Tylko czy na pewno chcemy iść w tym kierunku? 

 

2. Inteligentne parkingi wielopoziomowe

Naszą przestrzeń zawłaszczyły samochody. Stoją wszędzie, zabierają miejsca pieszym i każdy kawałek miasta. Szacuje się, że w Katowicach – jednym z najbardziej zakorkowanych polskich miast – jest ich już więcej niż mieszkańców. Tymczasem miejsc parkingowych ciągle brak. Czy mamy budować nowe i dalej uszczuplać naszą przestrzeń na rzecz maszyn? To ślepa uliczka.

Istnieje inne, bardziej przyszłościowe rozwiązanie, które na zachodzie staje się już po woli normą – inteligentne, wielopoziomowe parkingi, które pozwoliłyby skumulować na niewielkim obszarze znacznie większą liczbę aut.

No dobrze, ale kto ma je finansować? Skąd wziąć na nie pieniądze? A jeśli coś się zepsuje i mój samochód zostanie w środku? Albo nie będę wiedział jak z nich skorzystać? Do tego skomplikowane normy prawne, biurokracja, niechęć do zmian i niskie stawki parkingowe. Oto kilka odpowiedzi na pytanie dlaczego w naszym kraju buduje się ich ciągle tak niewiele. 

Najlepiej zaparkować tę ideę na przyszłość, a na potrzeby parkingowe zawsze możemy zawłaszczyć kawałek parku…

3. ITS-y – czyli Inteligentne Systemy Transportowe

Kolejna technologia, która już jest. Którą małymi kroczkami wprowadzamy w życie. Pozwoli ograniczyć zbędny ruch samochodowy i usprawnić go tam, gdzie jest go zbyt wiele. Przyspiesza miasto, rozładowuje korki a mieszkańcom pozwala przestać błądzić. Dzięki ITS-om miasta poprawiają bezpieczeństwo, zwiększają mobilność, a także ograniczają emisję smogu – oprócz aspektu ekonomicznego i praktycznego dochodzi więc także ekologiczny. 

Wyzwanie? Powiązanie całej infrastruktury, w jeden, spójny organizm i ustandaryzowanie narzędzi. Tak, żeby za pomocą kilku kliknięć użytkownik końcowy otrzymał prawdziwą i użyteczną informację lub w łatwy sposób dokonał płatności. Jak widać, nie jest to bariera, którą samotnie może pokonać firma wdrażająca takie systemy w miastach. Potrzeba działań w skali gmin, województw a nawet kraju. 

 

4. Zielone dachy

Ogródki działkowe zaczynają być powoli passé, ich rolę przejmują zielone dachy, balkony, przydomowe zielniki i wiwaria. To nie przypadek, że ludzie coraz częściej chcą nadać betonowej dżungli bardziej naturalny charakter. Człowiek potrzebuje przyrody by sprawnie i dobrze funkcjonować, nie mówiąc już o tym, że rośliny zmniejszają latem temperaturę w miastach, pomagają filtrować smog a nawet ograniczają promieniowanie urządzeń elektrycznych. To nie przypadek, że na dachach naszych miast coraz częściej pojawiają się szklarnie i ule, chcemy być bliżej natury, nawet wówczas, gdy nie możemy mieć z nią na co dzień styczności. 

W dobie modyfikowanej genetycznie żywności, wszechobecnych pestycydów i rosnącej świadomości ekologicznej – trend, który musi i będzie się rozwijał. Aby w pełni rozkwitł musimy znieść wyłącznie nasze ograniczenia kulturowe i zaprosić zieleń do miast.

 

5. Odnawialne źródła energii 

Aby wszystkie z wymienionych trendów nabrały rozpędu, a nasza gospodarka coraz śmielej wychodziła z obszaru w którym dominuje smog i paliwa kopalne, musimy wspierać i rozwijać odnawialne źródła energii. Już Tesla stwierdził, że na Ziemię dostarczane są tak duże ilości energii, że naszym zadaniem jest wyłącznie ich prawidłowy transfer. W APA mocno w takie stwierdzenie wierzymy i chcielibyśmy by trend ten zyskiwał z każdym rokiem na sile. Nie możemy w pełni stać się „zieloną  wyspą” w rozumieniu ekonomicznym, jeśli zapomnimy o ekologicznym wymiarze tego hasła. 

Jeśli mądrze zintegrujemy istniejące już technologie, wyeliminujemy ograniczenia jakie pojawiają się gdy pozyskujemy energię ze słońca, wiatru czy pływów morskich, przekuje się to w nasze drowie i najzwyczajniej, po ludzku, da nam wiele radości. 

1 Gwiazda2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (oddanych głosów: 3 średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Jedna odpowiedź do “5 trendów smart cities na 2019 rok – czy mają się szansę upowszechnić?”

  1. Odnośnie pkt 1. Hulajnogi i skutery
    Może warto poszerzyć te „e-wozidła” także o inne: e-rowery, e-trikke, segway’e, czy nawet i elektryczne deskorolki, itp.. Jeśli nie ma przeciwwskazań, nazywajmy to ogólnie: e-mono (krótko, łatwo, wiadomo, że raczej elektryczne i raczej jednoosobowe; najczęściej jednośladowe).
    Zasadnicza kwestia:
    # skoro np. w W-wie zarządcy dróg zarekwirowali coś koło 80 szt e-mono (ehulajnogi od Lime), bo leżały porzucone „byle gdzie”
    # skoro Lime musi zatrudniać osoby do zbierania tych e-mono i ładowania i odstawiania w określone miejsca
    # skoro np. w Chinach rezygnowano z wypożyczalni rowerów, bo zdarzało się, że „na kupie” (wielkości …kawałka boiska do piłki nożnej) porzucano setki (tysiące?) rowerów
    # skoro generalnie, np. by skorzystać z autobusu, tramwaju, pociągu …raczej trzeba wsiąść i wysiąść na przystanku (wpierw piechotą tam się dostać lub stamtąd przyjść, np. do domu czy pracy, czy kina)
    …to dlaczego e-mono w JST nie mogą być dokowane, ładowane, tam zostawiane i stamtąd zabierane w tzw. SCB (Smart City Box)?! Takie moje autorskie, koncepcyjne rozwiązanie. Czy aby na pewno argument „ograniczenie wolności” (że niby mogę podjechać np. pod sam dom i tam rzucić e-mono do rowu) ma mieć przewagę, np. nad argumentem „porządek w mieście”, poszanowaniem tego mienia (i e-mono i …rowu), itd.?
    Czy aby model SCB + tam e-mono nie zredukuje kosztów (bo nie trzeba zbierać porzuconych e-mono; bo SCB bedzie wspomagane PV na dachu, itd.)?
    Skoro społeczeństwo ma się nauczyć korzystania z e-mono, to może warto go uczyć od razu dobrze – żeby sobie pojechać, trzeba dojść do SCB, niejako przystanku, gdzie te e-mono są. Techologie IT/ICT łatwo pokażą, że: 1/są dostepne np. 3 sztuki w danym SCB (i można je zdalnie zarezerwować) 2/że za 23 minuty pojawią się następne, naładowane dwa e-mono 3/że dwoje starszaków (50/60+) może sobie takie dwie ehulajnogi z siodełkami wypożyczyć i pojechać na wycieczkę za miasto…
    Przyszłość, rozwiazania smart city warto tworzyć, też kreować model ich wykorzystania.

Dodaj komentarz

Zobacz również